środa, 4 lutego 2015

W poszukiwaniu jabłek...

Sesja ruszyła pełną parą, pierwszy zdany egzamin już za mną, lecz dopiero teraz zaczną się konkretne schody...

Dzisiaj chciałam Wam opowiedzieć o niezbyt udanym zapachu...

Wosk Yankee Candle - Macintosh

Niestety, trzeba to przyznać, ze Yankee Candle nie potrafi oddać zapachu jabłek - tych świeżych, soczystych, zerwanych prosto z drzwa.

Ich wersje są zawsze takie nijakie, mdłe, przesłodzone i sztuczne.

Ta niestety również nie powala - nie czuję tu świeżego jabłka, raczej to takie sztuczne, pryskane, za słodkie i zarazem mdłe.

Niestety, nie będzie to mój ulubieniec i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek znajdzie się w moim kominku.

Zapach ten jest wycofany i nie ma czego żałować :)


7 komentarzy:

  1. Ja mam wrażenie, że zapachy są coraz gorsze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję zdania :) i powodzenia w kolejnych ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi jak na razie tylko jeden Yankee nie przypadł do gustu, a mianowicie polecany przez wszystkich Midsummer's Night ;)
    Pozdrawiam :*
    ewelaina.blogspot.com

    Ps. Zapraszam na paznokciowy konkurs u mnie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi palenie wosków nie przypadło do gustu

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem ciekawa jak pachnie a nigdy nie miałam okazji sprawdzić wosków :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komenatrz :)