poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Meadow showers

Uwielbiam zapachy: świece, tealighty. Ale ostatnio moją miłością są woski. Dlaczego? Są niedrogie, wybór jest ogromny i można codziennie testować coś nowego.


A tu, już w kominku,  wosk yankee candle: meadow showers.

Tym razem wybrałam nowy kształt wosku: słoiczkowy.


Producent zapewniał, że będzie się mniej kruszył i łatwiej odchodził od kominka.


Jeśli chodzi o kruszenie - potwierdzam. Łamie się go z łatwością, ale nie ma przy tym bałaganu, jak przy tartaletkach.


Jeśli chodzi o to, jak odchodzi od kominka - rewelacja!    Wystarczy przesunąć wosk palcem i już mamy go w dłoni. 

Przejdźmy do zapachu...

Najpierw opis producenta: Naturalnie spokojny i zwiewny zapach świeżych kropel deszczu na źdźbłach zielonej trawy.


Moja opinia: Myślałam, że wosk będzie przypominał troszkę "A chld's wish" - lekki, naturalny zapach z wyraźniejszą nutą trawy. Od zawsze uwielbiałam zapach świeżo skoszonej trawy, min. dlatego skusiłam się na ten wosk.


Zapach jest zupełnie inny, ale to nie znaczy, że mi się nie podoba.


Nie przypomina w zapachu trawy - to mogę powiedzieć napewno. Zapachowo bardziej skłania się do czegoś pomiędzy "clean cotton" i "midnight oasis". Jest to zapach męski, ale nie za ciężki. Kojarzy mi się z czystością ( może pranie na działce?  ).


Wosk jest intensywny, ja wrzuciłam tylko "wieczko" słoiczka, ale zapach czuć w całym pokoju.


Polecam wielbicielkom męskich i świeżych nut.


Wosk kupiony w Starej Mydlarni



Opis znajduje się również na moim profilu na portalu DressCloud: klik

Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komenatrz :)