niedziela, 24 sierpnia 2014

Cukierkowa słodycz...

Jak wiecie jestem prawdziwą woskomaniaczką :D

Nie ograniczam się tylko do wosków Yankee Candle, chętnie próbuję nowości.

Trafiłam na sklep internetowy scented.pl, zainteresowały mnie ręcznie robione woski zapachowe.

Dodatkowo skusił mnie kupon rabatowy, który dostałam od przemiłej Dagmary.

Tak zostałam właścicielką dziewięciu nowych wosków.

Postanowiłam je najpierw troszkę przetestować, zanim coś o nich opowiem.

Dzisiaj poznacie moje ogólne wrażenie.

Woski są śliczne, wyglądają jak cukiereczki. Mają bardzo ładne kolory i kształty.

Są fajnie zapakowane - w folijkę z nazwą zapachu, dzięki temu wyjęty wosk z kominka można z powrotem zapakować.

Wosk się nie kruszy, wręcz trzeba odrobiny siły by go przełamać - dla mnie to duży plus.

Nie odchodzi łatwo od kominka, ale wystarczy go chwileczkę podgrzać i wyjąć.

Cudownie wygląda po zastygnięciu w kominku! Jakby były w nim kryształki. Tworzą się rozetki, coś jak wtedy, gdy zamarza kałuża.

Zapachy są bardzo intensywne, jedne mniej drugie bardziej, ale czuć je w całym mieszkaniu.

O poszczególnych zapachach opowiem Wam w następnych postach.

Ja jestem bardzo zadowolona i polecam sklep, jak i woski, które znajdziecie tutaj.

Pozdrawiam.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Makaron z sosem szpinakowo - serowym

Mam dla was przepis, którym podbiłam serca mojego taty i młodszego brata.
Długo namawiałyśmy ich z mamą, by spróbowali szpinaku.
Tata miał uraz z przedszkola. Młody nie jadł, bo tata nie jadł.
Błędne koło.

Postanowiłam znaleźć przepis, w którym połącze ich ulubione składniki tak, by szpinak był niemal niewyczuwalny.

Oto przepis na makaron w sosie szpinakowo - serowym.

Składniki na 4 spore porcje:

- opakowanie makaronu typu spaghetti

- ok. 20 dag szynki ( może być mniej, może być więcej - zależy jak "mięsko" lubicie zjeść :) )

- 2 ząbki czosnku

- 1 mała cebula

- opakowanie mrożonego szpinaku

- 3 serki topione typu ementaler lub gouda

- duży jogurt naturalny ( ważne, aby był rzadki) lub śmietana 12%

- sól, pieprz

Przygotowanie:

Na odrobinie oleju podsmażamy pokrojoną w kosteczkę cebulę i czosnek. Gdy wszystko się ładnie zeszkli i w całej kuchni poczujemy aromat smażonej cebulki dodajemy pokrojoną w kostkę szynkę. Gdy szynka się zrumieni, dokładamy całe opakowanie mrożonego szpinaku. Podlewamy odrobinką wody - dzięki temu szpinak szybciej sie rozpuści ( można szpinak wcześniej przełożyć do miseczki, by odtajał). Gdy szpinak połączy się z cebulką dodajemy serki topione. Cały czas mieszamy i czekamy aż serki się rozpuszczą. Gdy wszystko się ładnie połączy dodajemy jogurt, sól i pieprz. Mieszamy. Nie gotujemy zbyt długo by jogurt się nie zważył. Serwujemy z makaronem.

Smacznego :)

Rozdanie u Kosti

Chciałabym Was serdecznie zaprosić na rozdnanie na Blogu Kosti



Zarazem polecam Jej bloga - ma bardzo fajne zdjęcia i cudownie maluje!

Pozdrawiam :)

Meadow showers

Uwielbiam zapachy: świece, tealighty. Ale ostatnio moją miłością są woski. Dlaczego? Są niedrogie, wybór jest ogromny i można codziennie testować coś nowego.


A tu, już w kominku,  wosk yankee candle: meadow showers.

Tym razem wybrałam nowy kształt wosku: słoiczkowy.


Producent zapewniał, że będzie się mniej kruszył i łatwiej odchodził od kominka.


Jeśli chodzi o kruszenie - potwierdzam. Łamie się go z łatwością, ale nie ma przy tym bałaganu, jak przy tartaletkach.


Jeśli chodzi o to, jak odchodzi od kominka - rewelacja!    Wystarczy przesunąć wosk palcem i już mamy go w dłoni. 

Przejdźmy do zapachu...

Najpierw opis producenta: Naturalnie spokojny i zwiewny zapach świeżych kropel deszczu na źdźbłach zielonej trawy.


Moja opinia: Myślałam, że wosk będzie przypominał troszkę "A chld's wish" - lekki, naturalny zapach z wyraźniejszą nutą trawy. Od zawsze uwielbiałam zapach świeżo skoszonej trawy, min. dlatego skusiłam się na ten wosk.


Zapach jest zupełnie inny, ale to nie znaczy, że mi się nie podoba.


Nie przypomina w zapachu trawy - to mogę powiedzieć napewno. Zapachowo bardziej skłania się do czegoś pomiędzy "clean cotton" i "midnight oasis". Jest to zapach męski, ale nie za ciężki. Kojarzy mi się z czystością ( może pranie na działce?  ).


Wosk jest intensywny, ja wrzuciłam tylko "wieczko" słoiczka, ale zapach czuć w całym pokoju.


Polecam wielbicielkom męskich i świeżych nut.


Wosk kupiony w Starej Mydlarni



Opis znajduje się również na moim profilu na portalu DressCloud: klik

Pozdrawiam :)

środa, 13 sierpnia 2014

Blogowe ABC

Chciałabym pokazać Wam bardzo ciekawego bloga - idealnego dla początkujących blogerek i nie tylko.

Jest to blog Blogowe ABC.

Blog poświęcony jest tutorialom, grafice i blogowym sztuczkom :)

Myślę, że warto zajrzeć.

Do tego, autorka zorganizowała konkurs - można wygrać metamorfozę bloga ( swoją drogą - przydałoby się :) ) .



Pozdrawiam :)

Faszerowana cukinia

Sezon na cukinie i kabaczek trwa w najlepsze.

Co można wyczarować z tego warzywa?
Można leczo.
A można faszerowaną cukinię.

Potrzebujemy:


  • cukinie - ilość zależy od ilości osób
  • olej do smażenia
  • mięso mielone
  • pieczarki
  • warzywa - te które lubisz najbardziej: papryka, marchewka, cebula, czosnek, por, szpinak
  • ser żółty - tarty lub w plasterkach
  • przyprawy: przyprawa do mięsa mielonego, sól, pieprz
  • opcjonalnie: coś jako dodatek - ja zdecydowałam się na sałatę ze śmietaną. 

Przygotowanie:

Na patelni podsmażyłam pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek. Gdy wydobędzie się z nich aromat, a cebula robi się szklista dodaję mięso mielone. Gdy mięsko się przesmaży, dodaję pieczarki pokrojone w kostkę. Gdy pieczarki się usmażą, dodaję szpinak (ja akurat miałam mrożony, dodałam 3 brykiety), potartą marchewkę i pokrojoną w kostkę paprykę. Na końcu przyprawiam przyprawą do mięsa mielonego, solą i pieprzem. 

W dużym garnku układam obrane i wydrążone cukinie. Zalewam wrzątkiem, solę. Gotuję około 5 minut. 

Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wykładam cukinie (ostrożnie, żeby się nie rozpadły), nakładam farsz. Na każdą kładę plasterek żółtego sera. 

Piekę w piekarniku nagrzanego do temperatury ok. 200 stopni przez 30 minut. 

Smacznego :)



Tak wygląda moja cukinia. Można podawać z ketchupem lub dowolnym sosem. Można jeść bez :) 

Pozdrawiam :) 

Witajcie :)

Witam Was bardzo serdecznie.

Od dawna myślałam nad założeniem bloga.

Co mnie powstrzymywało?

Zupełny brak umiejętności jego prowadzenia. Zatem wybaczcie mi brak wprawy.

Blog będzie prosty, ale przecież nie liczy się opakowanie, tylko zawartość.

O czym będzie ten blog?

Jak sama nazwa mówi - o jedzeniu.

Ale nie tylko. Będzie o tym co mnie ciekawi, interesuje.

Będzie sporo książek, kosmetyków, zapachów.

Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu :)

A kim jestem?

Mam na imię Patrycja. Pochodzę ze Świecia, ale obecnie częściej możecie spotkać mnie w Bydgoszczy. Tu studiuję matematykę na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego. Mam 20 lat. W przyszłości chcę uczyć matematyki w szkole podstawowej. Jeśli macie jakieś pytania - czekam na nie w komentarzach :)

No to 3...2...1..Zaczynamy!